poniedziałek, 13 lutego 2017

#35 "Słowik" Kristin Hannah 💖 💖 💖 💖





OPIS FABUŁY:

Są dwie siostry: Vianne i Isabelle.

Vianne mieszka z mężem i córką w niewielkim miasteczku. Kobieta uczy w miejscowej szkole, jest przykładną matką i dobrą żoną. Jej życie jest spokojne i ustabilizowane. 

Isabelle to wulkan energii. Dziewczyna żywa, przebojowa, nieokiełznana. Kiedy po raz kolejny zostaje wyrzucona ze szkoły, postanawia odwiedzić siostrę. 

Tymczasem do Francji wkracza armia niemiecka. 
Każda z sióstr zaczyna swoją własną walkę-walkę o życie, przetrwanie i wolność ojczyzny.

Isabelle dołącza do ruchu oporu, nie zważając na niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę.

Vianne opuszczona przez zmobilizowanego męża, przyjmuje do swego domu wroga-kapitana Becka.




MOJA OPINIA:


Kojarzycie może takie zdanie, które przewija się co jakiś czas w internecie, a które doskonale odnosi się do większości z nas, mianowicie: zapytać książkoholika o jego ulubioną książkę, to jak zapytać matkę, które dziecko kocha bardziej. Myślę, że kojarzycie. Ja także do pewnego czasu miałam duży problem z wybraniem mojego ulubionego, najukochańszego dzieła. Teraz mogę Wam z radością oświadczyć, że ten problem już mnie nie dotyczy. Dzięki Kristin Hannah odnalazłam swój diament, swoją perełkę, swoją wielką, prawdziwą miłość. A jest nią "Słowik"! Moim zdaniem książka idealna, dopracowana w najmniejszych szczegółach, niezwykle emocjonująca i po prostu zachwycająca.







Zacznę może od bohaterów. 

Zabiegiem, który niesamowicie mi się podoba jest wykreowanie Vianne i Isabelle na podstawie kontrastu.


Vianne jest taka spokojna, opanowana, cicha, wręcz powściągliwa. Jej życie jest oazą, która sprawia, że człowiek czuje się pewnie i bezpiecznie. Vianne ma już męża-Antoine'a oraz córkę-Sophie, pracuje w miejscowej szkole, ma przyjaciółkę, doskonale zna swoje miejsce, prowadzi bezstresowe, zwykłe życie. Czerpie radość z pracy w ogródku, ze wspólnych spacerów, pikników, spędzania czasu z rodziną. Jej życie jest bardzo uporządkowane, ustabilizowane, wręcz nie do ruszenia, nie do zmiany i zachwiania. Kiedy wybucha wojna i jej mąż musi opuścić rodzinę jest to dla kobiety wielkie przeżycie. Od teraz musi sama zadbać o córkę, o dom, musi rozsądnie gospodarować pieniędzmi, na nią przechodzą obowiązki męża. Kiedy na dodatek do jej domu zostaje przydzielony kapitan Beck-Niemiec, Vianne zostaje postawiona w bardzo niezręcznej, kłopotliwej i nieciekawej sytuacji. 


Moim zdaniem Vianne nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, co się wokół niej działo. Wiedziała, że armia niemiecka wkroczyła do Francji, wiedziała, że jest duża szansa na to, że po prostu wybuchnie wojna, ale jakby w ogóle to zagrożenie do niej nie docierało. Wciąż myślała, że są razem z córką bezpieczne, bo przecież Antoine je obroni, wciąż uważała, że jej mąż wróci po miesiącu czy tam trzech i nie przyjmowała do wiadomości tego, że Niemcy mogą się przebić przez Linię Maginota, a Francja najzwyczajniej w świecie się podda. Vianne jest postacią bierną. Ona w żaden sposób nie reaguje na wojnę, nie próbuje się przeciwstawić, nie próbuje działać, nie widziałam w niej patriotyzmu i jakiejś woli walki o kraj. Ona jedynie dba o swoją córkę i jest to taka dbałość i opieka aż do przesady. Między innymi Vianne jest w stanie nie jeść, byleby Sophie nie chodziła głodna, a to sprawia, że kobieta traci siły i staje się powoli wrakiem. Nie neguje tej postaci w żaden sposób, ale jedynie przedstawiam to, jak moim zdaniem ona się zachowywała. I nie jest dla mnie ważne to, że z początku tak obojętnie przyjęła fakt wojny, gdyż dostrzegam w Vianne osobę o wielkim sercu i niezwykłej empatii. Kobietę silną i zdolną do wielkich poświęceń. Może i zachowywała się niekiedy lekkomyślnie, ale na kartach tej powieści autorka ukazała tak piękną i mocną miłość matki do dziecka, matki, która jest w stanie oddać za własną córkę życie, że ja byłam tym głęboko poruszona. Myśląc o Vianne do głowy wpada mi pewien cytat. Oto on:





Według mnie słowa te dają dużo do myślenia, zawierają w sobie piękno macierzyństwa, piękno miłości rodzicielskiej i doskonale odwołują się do postaci Vianne. 

Wraz z biegiem wojny Vianne przechodzi metamorfozę. Ma na to wpływ wiele czynników, których nie mogę Wam zdradzić, gdyż byłby to spoiler, ale są one na tyle silne, na tyle ważne i kształtujące ludzki charakter, że Vianne staje się w połowie swoją siostrą. Nie jest już nieporuszona, zobojętniała, tylko zaczyna działać. Jest to niewątpliwie zmiana na plus i muszę przyznać, że swoim dalszym postępowaniem Vianne zyskała mój wielki szacunek, wielki podziw i w końcowej ocenie, spojrzałam na nią z zupełnie innej perspektywy. Zauważyłam, jak wiele ta kobieta przeszła, jak trudny dla niej był okres wojny, jak wiele osób ona straciła i jak pewne wydarzenia mocno odbiły się na jej psychice. Wojna ukształtowała Vianne, dając nam obraz kobiety odważnej, skłonnej do poświęceń, opiekuńczej i pełnej miłości. 



Isabelle to zbuntowana, niepokorna, niesforna dziewczyna, pełna życia, pełna energii i chęci działania. Któryś już raz z kolei zostaje wyrzucona ze szkoły, również uciekała ze szkół z internatem, gdyż nie chciała marnować czasu na naukę czegoś absurdalnego. Isabelle to wulkan energii, ona jest tak dynamiczna, tak pełna życia i pasji, że wywoływała ona we mnie chęć zrobienia czegoś istotnego, pracochłonnego.
Kiedy tylko wybucha wojna Isabelle pragnie przystąpić do walki. Ona nie ma zamiaru siedzieć w domu i czekać na to, co przyniesie jutro z nadzieją i niewielką szansą przeżycia, tylko pragnie walczyć o to życie, chce uprzykrzać działalność Niemcom i chce przeciwstawić się propagandzie. Isabelle cały czas szuka, rozgląda się za jakimś zajęciem, chce być przydatna, chce jakoś zaistnieć. Wstępuje do ruchu oporu, który jest adekwatny do tych, które działały w Polsce, m.in. Szarych Szeregów, Armii Krajowej itd.. Wiadomo więc, że wysadzano pociągi, tory, walczono z propagandą niemiecką, litera "V" oznaczająca zwycięstwo odegrała ważną rolę może nie tyle w życiu Francji, ale właśnie w egzystencji Isabelle. Dziewczyna zaczęła od roznoszenia ulotek, a skończyła na czymś o wiele trudniejszym, niebezpiecznym i na pierwszy rzut oka niemożliwym. 





Isabelle to postać heroiczna. Kobieta silna, niezłomna, nieugięta. Dziewczyna, w której pełną piersią oddychał patriotyzm, duch walki o ojczyznę i lojalność wobec Francji. Wzór prawdziwego patrioty, wiernego przede wszystkim ojczyźnie, stawiającego kraj ponad wszystko inne. Ciężko mówić o Isabelle, nie przytaczając tego, czego dokonała ona w czasie wojny (czemu wszystko musi być spoilerem?), bo dokonała ona rzeczy niezwykłych, ważnych i takich, które poruszą serce każdego z nas. Momentami nie mogło mi się w głowie pomieścić to, do czego ta dziewczyna jest zdolna. Nie wiem, czy ja odważyłabym się na takie kroki, takie postępowanie i takie poświęcenie. Historia Isabelle jest piękna i poruszająca. O wiele bardziej trafiła ona do mego serca niż historia Vianne. Isabelle stała się dla mnie wzorem postępowania w czasie wojny. Nie mówię, że my-Polacy-nie mamy takich bohaterów, bo mamy ich bardzo wielu. Tylko Isabelle stała się bliska mojemu sercu i niekiedy odnajdywałam w niej swoje cechy, więc o wiele łatwiej jest mi się z nią utożsamić i bardziej poruszyła ona moje wnętrze.




Widzicie, że siostry zbudowane są na podstawie kontrastu. Raz towarzyszymy Vianne, a raz Isabelle. Ten zabieg Kristin Hannah jest genialny. Kiedy po emocjonujących wydarzeniach u boku Isabelle przenosimy się do Vianne, mamy możliwość zaczerpnięcia oddechu, zatrzymania się na moment i ochłonięcia. Ta równowaga stworzona przez autorkę jest bardzo ważna i dodaje smaku samej powieści. Oczywiście Vianne nie była pozbawiona mocnych przeżyć, ale i tak w porównaniu z siostrą wypada nieco łagodniej. 



Ciekawą postacią w książce jest ojciec Vianne i Isabelle. Mężczyzna po powrocie z I wojny światowej bardzo się zmienił, a po śmierci żony całkowicie przestał interesować się córkami. Pozostawił je samym sobie, nie ingerował w ich życie, nie zwracał na nie uwagi. Vianne po śmierci matki stała się opiekunką siostry, ale po tym jak wyszła za mąż, opuściła ją. To bardzo wpłynęło na młodą dziewczynę, która nie tylko została porzucona przez siostrę, ale również była niechciana przez ojca. Przez większą część książki myślałam, jak mężczyzna ten może być tak jest nieczuły i bez serca. To był po prostu zły rodzić, zły ojciec. Rozumiałam jego tragedię, ale mimo to gdzieś w głębi siebie, nienawidziłam go tak samo jak Isabelle. I nigdy w życiu tak się nie pomyliłam. Nigdy... Znów nie mogę Wam powiedzieć nic więcej, bo to spoiler, ale uwierzcie mi, że ta postać zasługuje również na Waszą uwagę.





Kristin Hannah stworzyła bardzo zróżnicowanych i ciekawych bohaterów. Każdy z nich jest inny, każdy ma własną poruszająca historię i każdy,no może nie, zyskuje trochę miejsca, jeśli nie w naszym sercu, to na pewno w umyśle. Z początku myślałam, że nikogo w tej powieści nie polubię, a koniec końców okazało się, że wszystkie postacie były dla mnie ważne, przejmowałam się ich losem i w jakiś sposób mnie one zaintrygowały. W "Słowiku" każdy bohater jest istotny, każdy wnosi wiele do fabuły i o każdym mogłabym przeczytać jeszcze więcej. Chciałabym poznać historię każdego z nich, gdyż byli on tak fascynujący i tak genialnie wykreowani, że nie miałam dość, a nawet czułam niedosyt. Rzadko spotykam w książkach tak dopieszczone i zajmujące postacie, a tu spotkałam ich mnóstwo. Chciałabym powiedzieć o każdym chociaż kilka zdań, ale wiem, że jak się rozpiszę, to nie będę mogła skończyć, a ta recenzja będzie najdłuższą na tym blogu, więc myślę, że na razie sobie odpuszczę. 



"Słowik" jest czymś nowym, czymś z czym ja osobiście jeszcze się nie spotkałam. Kiedy czytałam książki o tematyce wojennej, to najczęściej przedstawiały one wojnę w Polsce lub Niemczech i były opisane z perspektywy mężczyzn. Wiadome jest to, że to właśnie płeć męska odgrywa znaczną rolę w czasach wojennych i to jej poświęcona jest uwaga, a te kobiety, które zostawały gdzieś tam w domach, zepchnięte są na bok. Kristin Hannah łamie tę zasadę. Pokazuje, że kobiety również odegrały ważną rolę w dziejach wojny, również walczyły i wcale nie miały łatwiej. One nie tylko broniły swojego życia, walczyły też o życie swoich dzieci, o swój dom, o swoją godność i honor. Niejednokrotnie była to walka nierówna, z góry spisana na porażkę, a mimo to te kobiety się nie poddawały, wciąż miały nadzieję i wciąż stawały do boju. Ta książka pokazuje, że wojna dotyka wszystkich. Na każdego wpływa w większym lub mniejszym stopniu, każdemu coś odbiera i nikogo nie oszczędza.




Książka ta ma około 550 stron i wygląda na małą cegiełkę, ale w sumie ani razu nie odczułam tego, że czytam tak poważną i grubą powieść. Kristin Hannah pisze w tak mistrzowski sposób, że po kartach "Słowika" sunie się jak na desce surfingowej. Styl autorki jest niezwykle przyjemny, od pierwszych stron książka nas wciąga, łapie nas w swoje sidła i trzyma... aż do końca. Podczas lektury nie miałam wrażenia, że czegoś jest za dużo, czy to opisów czy faktów lub dialogów. W powieści tej wszystko jest wyważone, zupełnie tak jakby autorka myślała: "O tu muszę już zakończyć, bo to stanie się nudne, niezrozumiałe, przytłaczające...". Pod względem stylistycznym i pod względem budowy ta książka jest idealna. 




"Słowik" jest bombą emocjonalną. Powoli rozdziera nasze serca na miliony kawałeczków, zostawia nas w głębokim smutku i żalu. To jest taka książka, w której wydarzenia wpływają na nas w ogromny sposób, wyciskają z nas łzy i pozostawiają zupełnie innych. Ostatnie dwieście stron (w zaokrągleniu) przepłakałam. Kristin Hannah łamała mi serce, pragnęłam by wydarzenia zostały zatrzymane, żeby odwrócono całą krzywdę jaka spotkała bohaterów. Byłam w głębokim żalu, a po przeczytaniu ostatniej strony czułam się wypompowana z emocji. Nie mogłam uwierzyć, że ta powieść była tak dobra i że jednocześnie kocham ją i jej nienawidzę. Smutek, rozrzewnienie, rozdarcie i miłość do tej historii towarzyszą mi do dziś. Ta książka jest dupkiem! Kiedy ja leżałam przytłoczona wszystkimi wydarzeniami w głębokim smutku, ze śladami łez na policzkach, to ta miała czelność skopać mnie jeszcze kilka razy, tak jakby nie znała reguły, że leżącego się nie kopie. Czułam jakby do ran w moim serduchu wkrapiano sok z cytryny lub sypano sól. "Słowik" z pewnością wpływa na nasze życie, sprawiając, że ono nigdy nie będzie już takie samo.


Dla mnie "Słowik" to arcydzieło. Nie znalazłam w nim żadnych wad, niedociągnięć lub nieścisłości. Dałam się porwać historii, pokochałam bohaterów i przeniosłam się w czasie do wojennej Francji. Uważam, że powieść ta jest kawałkiem wspaniałej historii, którą każdy powinien poznać. Ja-poznałam. I nie żałuję. Zyskałam bowiem miłość na całe życie. 



OCENA KOŃCOWA:

FABUŁA: 10/10

BOHATEROWIE: 10/10

STYL AUTORA: 10/10

OPRAWA WIZUALNA: 10/10

+

EMOCJE I KAC KSIĄŻKOWY: 10/10

Wynik końcowy: 50/50



Tak, tak kochani-to właśnie "Słowik" wywarł na mnie tak duże wrażenie.
Czytaliście? A może dopiero planujecie? Dajcie znać w komentarzach.
Gratuluję tym, którzy dotarli do końca :D
Buziaki :*




~Marta

18 komentarzy :

  1. Ja również uważam "Słowika" za jedną z najlepszych książek mojego życia :) Ujął mnie ukazany realizm sytuacji i niesamowita kreacja głównych bohaterek. Cieszę się ze Kristin Hannah pokazała wojnę właśnie z perspektywy kobiet. Często toczyły one walkę z codziennością, która była równie ciężka jak ta na froncie. To niezwykle inspirująca powieść. Pokazuje byśmy cieszyli się każdą chwilą życia bo nie wiadomo co przyniesie jutro.Oby więcej takich powieści na rynku :)
    Życzę kolejnych smakowitych tytułów i sukcesów na blogu :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Weronika z bloga
    cosdoprzeczytania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem samotna w moich odczuciach i cieszę się również z tego, że Tobie też książka się podobała. W ogóle cieszę się, że ją przeczytałaś, bo myślę, że każdy powinien poznać to arcydzieło :D
      Mnie bardzo podobało się również to, że autorka w książce pokazała cały okres wojny-od wybuchu aż po sam koniec.

      Dziękuję z całego serduszka :* Mam nadzieję, że w tym roku tylko na smakowite tytuły będę trafiać.

      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  2. O w mordę świstaka, chcę to przeczytać. A nie chciałam. Opis był jakiś taki mało lotny i okładka mnie nie przyciągnęła, chociaż macałam w empiku... ale po tym eposie, odzie do Słowika czy nie wiem jak nazwać to coś, co właśnie przeczytałam, a co ty wcześniej popełniłaś stwierdzam, że muszę to przeczytać. Póki co mam w domu od czorta książek, a poza tym luby poprzysiągł dopilnować, abym przez równiutki miesiąc licząc od wczoraj nie kupiła niczego... ale jak słowo daję kupię Słowika kiedy tylko nadarzy się okazja <3 Rozwaliłaś mnie tą recenzją, serio -,-

    Jeśli chodzi o książki z tematyką wojenną, to ja oddałam serce Jeźdźcowi miedzianemu Pauliny Simmons (skoro Słowik ci się podobał, to pewnie i Jeździec ci podejdzie, gorąco, ale to na prawdę G O R Ą C O polecam!) i póki co żadna książka jej nie przeskoczyła. Wojna w Rosji... no mistrzowski jest. I też znajdziesz tam pieruńsko silną kobietę, tak po twoim opisie wnioskuje, że miesznkę obu sióstr z przewagą krwi Isabelle :P
    To co, ja się biorę za Słowika, a ty za Jeźdźca, dobra Marta? XD <3
    Całusy ;*
    Q.

    PS. Ty też masz Wotum Mroza!
    PS.PS. EJ bo mi się przypomniało xD Szybka anegdotka z życia Q.:
    *kurtyna podnosi się*
    Mój chłopak: Ej a ty nie chciałaś przeczytać czegoś Loda?
    Ja: ... CO?
    M.C: No tych kryminałów Loda czy nie chciałaś? (kminił co mi na prezent dać)
    J: Lod... Mroza masz na myśli?
    M.C: O, no tego! Wiedziałem, ze jakiś taki zimny xD"
    *kurtyna opada*

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Widzisz! Jestem czarodziejką i sprawiam, że ludzie zmieniają zdanie ot tak! Buahahahahahaha :D A tak serio, to bardzo się cieszę, że cię przekonałam! Ta książka to cudo i arcydzieło, więc mam nadzieję, że ci się spodoba.
      Myślę, że epos będzie tu najlepszym słowem. :D
      Hahahaha :D O proszę! Czyżbyś ćwiczyła swoją silną wolę? Trzymam kciuki, żeby Ci się udało, ale w głębi siebie wiem, że przynajmniej jedną książkę kupisz :D

      Właśnie taki był zamiar-rozwalić wszystkich tą recenzją. Nie no jaja sobie robię, Pisałam pod wpływem chwili, a teraz widzę, że tylko tak powinnam tworzyć posty.

      OO! Ja nie wyrzekałam się kupna książek przez miesiąc, więc kiedy tylko będę miała okazję, lecę kupować "Jeźdźca miedzianego"!! ♥ Jest aż tak dobra?? :O No to muszę się przekonać, czy pobije mojego ukochanego "Słowika".

      A mam! Pisałam już w poprzednim komentarzu, że wygrałam go w tym samym konkursie co Ty, ale piszę jeszcze raz, bo nie wiem, czy zaglądasz wstecz :D

      HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA :D
      Powiedz swojemu chłopakowi, że rozwalił system! :D
      A na co prezent chciał Ci kupić? Czyżbym miała Ci tu zaśpiewać "Sto lat"?? :D

      Buziole :*

      Usuń
  3. Super! Właśnie czekam na nią w bibliotece a po takiej recenzji jestem pewna, że to był dobry wybór ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj mi znać, czy książka Ci się podobała! Jestem tego szalenie ciekawa :D

      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  4. Ja już spotkałam się z rolą kobiet w wojnie w "Oblubienicach wojny"- zdecydowanie nie polecam.
    Ta książka wydaje się niezwykła! Koniecznie muszę ją przeczytać, szczególnie ciekawi mnie historia ich ojca. Coś czuję, że to nawet dla mnie będzie ogromny wyciskacz łez. ;)
    Poza tym ciekawi mnie ten tytuł, kompletnie nie wiem o co w nim chodzi i chcę wiedzieć czy ma jakiś ukryty sens...
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okey, będę omijać szerokim łukiem :D
      Ona nie tylko wydaje się być niezwykła-ona jest niezwykła! ♥
      Bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się ją przeczytać.
      Mnie również tytuł bardzo intrygował! I powiem Ci, że nie rozczarowałam się, kiedy już poznałam czego dotyczy. ♥

      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  5. Ooo, Słowik serio musiał powalić Cię na kolana, skoro już wiesz, że ta 'ta jedyna' książka :D
    Jestem ciekawa, czy dogadałabym z Vianne. Skoro jest spokojna i powściągliwa, pewnie doprowadzałaby mnie do szału :\ Zawsze ciekawiły mnie postacie, które są w stanie oddać życie za drugiego człowieka, jednak coś takiego wydaje mi się nierzeczywiste. Może postać Vianne bardziej polubiłabym po tych wszystkich przejściach i wojnie?....
    Isabelle lubię już z samego opisu!:) To niemożliwe, które dokonała, bardzo mnie ciekawi:D
    Wydaje mi się, że do mnie również bardziej przemówiłaby historia Isabelle niż Vianne:))
    Mam nadzieję, że te przeskoki pomiędzy siostrami są stworzone lepiej, niż przeskoki pomiędzy This a Cztery w Niezgodnej xD
    Ostatnio czytałam książkę "Inne zasady lata" w której również ojciec stał się taki niemrawy i obojętny w stosunku do rodziny :|
    Łał! Książka musiała być niesamowita, bo dostała od CIiebie max punktów! Chętnie przeczytam Słowika, aby sprawdzić, czy wywrze na mnie podobne emocje, jakie wywarł na Tobie:))
    Buziaki!

    Osobisty ósmy księżyc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Słowik" naprawdę powalił mnie na kolana! Trochę dziwne, że trzeba mnie doprowadzić do łez, bólu i rozpaczy, żeby zgarnąć sobie miejsce w moim sercu :D
      Vianne jest niezwykle ciekawą i złożoną postacią. Nawet jeśli nie wzbudza w czytelniku sympatii, to i tak czuje się podziw i szacunek względem jej osoby.
      Isabelle jest genialna! A jej historia jeszcze lepsza ♥
      Są zrobione o wiele lepiej niż te w "Niezgodnej". Ale też nie ma co tu porównywać-inny gatunek i różne doświadczenie pisarskie autorek, no i efekty są różne.

      Cieszę się ogromnie, że przeczytasz "Słowika". Jestem ciekawa, czy Tobie również przypadnie do gustu! Życzę Ci kaca książkowego po tej lekturze :D

      Buziaki :*

      Usuń
  6. Tak bardzo długo zastanawiałam się w sklepie, czy kupić ''Słownika'' czy nie.. już prawie sie decydowalam, ale odpuściłam. Uznałam, że to ksiazka nie dla mnie, nie powiedzialam sobie jednak, ze jej nie przeczytam - moze jesli znajde w bibliotece... ale raczej do swojej kolekcji nie będe jej włączać. A teraz przeczytam Twoją recenzje i zobacze, co straciłam.. Własnie przeczytalam, że uważasz te książkę za ''diamencik'' wow! jest aż tak dobra? nie spodziewalam sie. teraz dopiero zaczynam żałować..:D Dobra już się załamałam, wiem że popełniłam błąd, Twoja recenzja bardzo ale to bardzo mnie zachęciła do przeczytania tej historii. Gdyby nie ona to zapewne nadal bym uwazala, ze tej ksiazki nie warto czytac. :) heh ja i te moje dziwaczne uprzedzenia.
    Pozdrawiam Cie kochana i zapraszam tez do mnie na nowa recenzje, w koncu:D
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to uczucie, kiedy stoję w sklepie i zastanawiam się, czy kupić daną pozycję, czy nie i w ostateczności jej nie kupuję, a następnego dnia lub kilka dni później trafiam na recenzję, która tak dobrze i pochlebnie mówi o tejże powieści, że mam ochotę rzucić wszystko i lecieć po nią do sklepu.
      Cieszę się, że zmieniałaś swoje zdanie do "Słowika". Mam nadzieję, że zapoznasz się z nim w niedalekiej przyszłości i liczę na to, że ci się spodoba.
      Na pewno odwiedzę Twojego bloga!

      Buziaki :*

      Usuń
  7. Witaj po długiej przerwie :) Mam nadzieję, że wróciłaś już na stałe do blogosfery :)
    Aj taki stan po przeczytaniu książki nie zdarza się często :o
    tyle ochów i achów dawno nie czytałam. Wiedziałam, że "Słowik" może być dobry, ale nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak :o
    Musze poznać!

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że wrócę na stałe, a tu od 13 lutego już dwa tygodnie minęły, a na blogu pustki :/ Ale to nie moja wina! To komputer sprzysiągł się przeciwko mnie i przez ten czas nie miałam jak wejść na blogera. Na szczęście już wszystko naprawione i mam nadzieję, że w tym tygodniu ukaże się nowa recenzja :D

      Koniecznie przeczytaj! "Słowik" to wyjątkowa książka. Mam nadzieję, że spodoba Ci się tak samo jak mnie.

      Pozdrawiam cieplutko! :*

      Usuń
  8. Kilka dni temu na jednym z blogów czytałam recenzję tej książki i pomyślałam "kurcze to musi być coś fajnego", Ty dodatkowo utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że wprost muszę ją przeczytać. :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że przekonałam cię jeszcze bardziej do tej książki. Mam nadzieję, że wywoła ona w Tobie takie same emocje jak we mnie.

      Pozdrawiam cieplutko! :*

      Usuń
  9. Jak pięknie granatowo! <3 Mam ochotę przeczytać "Wotum nieufności" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Polecam i zachęcam! Naprawdę dobra lektura!

      Usuń