niedziela, 26 marca 2017

#37 "Jeden dzień" David Nicholls [Przygnębiająca książka, którą pokochałam]





OPIS FABUŁY:

Emma i Dexter spotykają się w noc po ceremonii zakończenia studiów. Wcześniej nie zwracali na siebie szczególnej uwagi, a i to spotkanie nie jest tym, na co wygląda-bohaterowie nie spędzają nocy poddając się dzikim namiętnością, ale rozmawiają... O życiu. Przyszłości. Planach i marzeniach. Jutro każde z nich pójdzie własną drogą. Gdzie będą w ten dzień za rok? Za dwa lata? I każdego następnego roku?

MOJA OPINIA:


W tytule napisałam, że ta książka jest przygnębiająca, ale to nie znaczy, że nie jest ona w stanie zachwycić czytelnika, porwać go w wir historii już od pierwszych stron i zawładnąć przynajmniej maleńką częścią jego serducha. Nie. Ona z pewnością przypadnie do gustu wielu osobom, ale myślę, że i tak te osoby zgodzą się ze mną, co do zasmucającego i przytłaczającego charakteru tej powieści. Dlaczego? Myślę, że powodów jest kilka, ale takim najgłówniejszym jest fakt, że autor nie stworzył słodkiej, cukierkowej, przepełnionej szczęściem i optymizmem historyjki, o miłości nastolatków i o tym jakie to życie jest kolorowe i bajeczne. David Nicholls napisał kawał dobrej, życiowej, realistycznej i przede wszystkim do bólu prawdziwej historii. Historii nie tylko o miłości, ale i o poszukiwaniu siebie, o poszukiwaniu szczęścia, próbach spełnienia marzeń, o wkraczaniu w brutalną i niesprawiedliwą dorosłość, która nie wita nas z otwartymi ramionami, tylko najczęściej wali nam pięścią prosto w twarz, otrząsając nas ze złudzeń i ułudy wyidealizowanego świata. 

"Jeden dzień" to opowieść o życiu. O wkroczeniu w tą nieznaną sferę pełną pokus, niebezpieczeństw, przekrętów i intryg. O poznawaniu ludzi i wstępowaniu do środowisk, charakteryzujących się cynizmem, obłudą i zakłamaniem. David Nicholls pokazuje życie takim jakie ono jest. Bez żadnych masek, bez przebrania i bez wyuczonej roli. I fakt, może jest to brutalne, niesprawiedliwe i dołujące, ale kiedy już przestaniemy się wobec tego buntować i prowadzić walkę z wiatrakami, to uświadomimy sobie, że to cholernie prawdziwe i niestety świat tak funkcjonuje, czy tego chcemy, czy nie. 



Zabiegiem, który najbardziej podobał mi się w książce, jest ukazanie wzlotów i upadków głównych bohaterów. Chwile szczęścia, radości i powodzenia przeplatające się z goryczą, żalem i bólem sprawiły, że "Jeden dzień" przesiąknięty jest naturalnością. No bo powiedzmy to sobie szczerze: po skończeniu szkoły/studiów tylko część z nas znajdzie zatrudnienie w branży, która mu w pełni odpowiada, o ile w ogóle je znajdzie; tylko część z nas będzie w życiu robiła to, czego pragnie i co jest jej priorytetem; nie będziemy dorośli, kiedy tylko na naszym torcie znajdzie się liczba "18", a w rękach będziemy trzymać dowód; nie spotkamy w wieku dwudziestu dwóch/trzech lat księcia na białym koniu, jeżdżącego srebrnym kabrioletem; nie spełnimy wszystkich naszych marzeń o sławie, o podróżach, czy namiętnej miłości. Wiem, że to brzmi strasznie i rujnuje nasze postrzeganie dorosłego życia, ale nie ma co owijać w bawełnę, życie to nie bajka, jeśli chcemy coś osiągnąć, musimy się porządnie naharować i dać coś od siebie. Cieszę, że David Nicholls nie stworzył rzewnej i naiwnej historii, ale napisał opowieść, która ujmuje swoją prostotą i autentycznością.



Myślę, że warto powiedzieć słów kilka o bohaterach.


Emma to taka ja za kilka lat. Wiem, jak to brzmi, ale naprawdę dostrzegłam w niej swoją bratnią duszę i jeszcze nigdy podczas lektury jakiejś książki nie utożsamiłam się tak z bohaterką. Myślę, że dzięki temu jeszcze bardziej wsiąknęłam w całą historię, jeszcze mocniej odczułam uczucia bohaterów, cieszyłam się z ich sukcesów i byłam smutna, kiedy ponosili oni porażki. Sądzę, że sprawiło to, iż silniej przeżyłam zakończenie powieści, które jest iście niesprawiedliwe. Ale wracając, Emma to spokojna dziewczyna, która marzy o tym, by zostać pisarką. Kończy dobre studia, ale i tak przez pierwszy rok nie znajduje pracy. Swoje pasje rozwija mimochodem, przy okazji innych zajęć. Dziewczyna jest odpowiedzialna, wie czego chce i do czego dąży, wkracza w dorosłość z energią i planem na życie, który niestety szybko ulega weryfikacji. Emma marzy o tym, żeby zaistnieć, żeby zmienić może nie cały świat, ale przynajmniej ten kawałek wokół siebie. To kobieta z celem, z ambicją i z jasno wytyczonym torem działania. Kiedy czytałam o jej postępowaniu, to z wielką siłą uderzało mnie to, jak bardzo różni się jej życie od życia Dextera. Powiedziałabym nawet, że David Nicholls wykreował te postacie na zasadzie kontrastu. Po jednej stronie grzeczna, ułożona Emma, a po drugiej........


.....energiczny, szalony Dexter, który czerpie z życia całymi garściami. Chłopak wychowywał się w zamożnej rodzinie, więc przyzwyczajony jest do wygód, komfortu i luksusu. Dlatego też kiedy kończy studia pierwszy rok mija mu w atmosferze przygód i zabawy. Chłopak nie wie, co to życie i przez długi okres czasu nie dowiaduje się tego. Dexter jest młody, gwałtowny, niepohamowany, pragnie szaleńczej młodości i rzekłabym, że jego życie to niekończąca się impreza, ale tylko do czasu... Chłopak znajduje zatrudnienie w telewizji, prowadzi swój własny program, ale niestety sława negatywnie go zmienia. Naprawdę smutno było czytać o tym, jak Dexter się stacza. Stacza się z każdą kolejną kartką, z każdym mijającym rokiem na samo dno. David Nicholls poprzez wykreowanie takiej sylwetki Dextera ukazuje nam dorosłe życie od tej niebezpiecznej, nielegalnej strony. Uzależnienia, problemy, złe towarzystwo, przerost własnej ambicji, wygórowane oczekiwania i za wysokie ego. To wszystko gubi Dextera, wodzi go i pokonuje. Pytanie, czy bohater był w stanie znowu odbić się od dna, wrócić na głębokie morze i przejąć stery swojego życia?

Na kartach "Jednego dnia" poznajemy jeszcze wielu bohaterów, którzy również zostali ukazani w niezwykle interesujący sposób. Przy okazji zagłębiania się w historię Emmy i Dextera autor wspomniał o wielu postaciach, które także są przedstawicielami poszczególnych ścieżek życiowych i możemy dowiedzieć się, czy dla nich życie było łaskawe, czy może nie pozostawiło na nich suchej nitki. 


"Jeden dzień" to powieść napisana w oryginalny i ujmujący sposób. Każdy następny rozdział to nowy rok z życia bohaterów. Mogłoby się wydawać, że David Nicholls nie podoła, zgubi się i przez taki zabieg nie będzie w stanie w pełni opowiedzieć nam historii Emmy i Dextera, ale jest wręcz przeciwnie. Książka jest w pełni dopracowana, po skończeniu lektury nie miałam żadnych pytań i żadnych wątpliwości, wszystko zostało wyjaśnione i dobrze pokierowane. Pomysł z tym, żeby kolejne rozdziały przedstawiały ten sam dzień tylko w innym roku, jest jak dla mnie rewelacyjny. Nie tylko pozwala rozpisać całą historię na kilkadziesiąt lat, ale dzięki temu książkę czyta się w niezwykle przyjemny sposób i z wielkim zainteresowaniem.


Ostatnią kwestią, o której wspomnę, jest styl autora. David Nicholls napisał "Jeden dzień" w sposób bardzo dojrzały i dokładny. Po skończeniu tej powieści i odłożeniu jej na półkę stwierdziłam, że jeśli kiedyś miałabym napisać książkę, to chciałabym to zrobić tak jak Nicholls. Kiedy pomyślę sobie o "Jednym dniu" i o sposobie w jakim został on napisany, to na twarz cisną mi się dwa słowa: porządny i dopracowany. I właśnie takie powinny być wszystkie obyczajówki i nie tylko one. 

"Jeden dzień" Davida Nichollsa gorąco Wam polecam. Jest to książka, która z pewnością otworzy oczy wielu z Was na codzienne życie i problemy, jakie gnębią każdego człowieka. Myślę, że naprawdę warto zapoznać się z tą powieścią, gdyż sprawia ona, że na dzień lub dwa zatrzymujemy się i myślimy o naszym życiu. A jak zawsze powtarzam, jeśli książka zmusza nas do refleksji, to to już jest sukces. 


OCENA KOŃCOWA:

FABUŁA: 9/10

BOHATEROWIE: 9/10

STYL AUTORA: 10/10

OPRAWA WIZUALNA: 8/10

Wynik końcowy: 36/40



Czytaliście? Dopiero planujecie? 
A może widzieliście film na podstawie książki?
Dajcie znać w komentarzach! :*



~Marta

18 komentarzy :

  1. Czytałam i kocham. Poważnie, to jedna z moich ulubionych (nie, ukochanych) książek. Kocham Em i Dexa, kocham to, jak pisze Nicholls, nienawidzę zaś zakończenia. David złamał mi serce i od lat nie potrafię mu tego wybaczyć. Film widziałam kilka razy i jako uzupełnienie książki jest w porządku ;)

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę *.* Książka jest naprawdę wspaniała i godna uwagi. Nie dziwię się, że tak bardzo Ci się spodobała. Zakończenie jest bardzo poruszające i nie mogłam uwierzyć w to, co się stało. Ze strony autora to był cios poniżej pasa.

      Pozdrawiam! :*

      Usuń
  2. Nie czytałam bo widziałam filma i... Marta ja tego za ciula nie przeczytam. To za dobre było na ekranie, a zakładam, że na papierze, w połączeniu z moją wyobraźnią będzie... Miazga. Wiesz jak wyglądało moje oglądanie filmu? Obejrzałam sama jakoś tak oo południu. Film się skończył. Co zrobiłam? Zadzwoniłam po przyjaciółkę, oświadczyłam jej, że dziś śpi u mnie i oglądamy film. Także ten... Tłukłam go raz za razem przez całe wakacje jak nie z nią, to z tatą <3 I chociaż twoja recenzja jest jak zwykle cudowna, to ja już znam "realizm" tej hsotorii, znam to wkraczanie w dorosłość i znam zakonczenie... I boje się poznać je ponownie ;(
    Buziak!
    Q.

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oglądałam film jakieś trzy/cztery lata temu i oprócz ogólnego zarysu fabuły nie pamiętałam z niego nic, dlatego też sięgnęłam po książkę i okazał się to słuszny wybór. Pamiętam, że film mi się podobał, ale porównania z książką to tu nie mogę zrobić.
      Boże biedny Twój tata! Musiałaś go tak męczyć? No chyba, że film mu się podobał, to nic nie mówię :D
      Dobrze nie będę Cię namawiała, bo widzę, że nikt lepiej od Ciebie tej historii nie poznał.

      Buziaki :*

      Usuń
  3. Ta książka jest piękną opowieścią. Naprawdę pokazuję jak nasze działania wpływają na życie i jest to trochę straszne. Film również obejrzałam i muszę stwierdzić, że to jednak z lepszych ekranizacji książek!

    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to ujęłaś ^.^
      Ja za bardzo filmu nie pamiętam, dlatego muszę go sobie odświeżyć najlepiej z pudłem chusteczek pod ręką.

      Pozdrawiam! :*

      Usuń
  4. Ta książka jest świetna i mimo iż czytałam ją po obejrzeniu filmu, to płakałam jak głupia podczas zakończenia. Pan Nicholls złamał moje serce. Piękna powieść, a film też bardzo bobry :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również czytałam tę książkę po obejrzeniu filmu, ale że niewiele z niego pamiętałam, to wiele elementów było dla mnie zaskoczeniem.
      Zakończenie jest bardzo poruszające i wprost zaparło mi dech w piersiach. To co się stało to niesprawiedliwość.

      Pozdrawiam! :*

      Usuń
  5. Nigdy nie przystanęłam na dłużej przy tej książce. Zawsze biegnę przez księgarnię, zatrzymuję się na moment, żeby pooglądać jakieś twory, ale ten nie wydał mi się aż tak interesujący, by się na nim na moment skupić. Powiem ci, że twoja recenzja wprowadziła mnie w stan pewnego rodzaju melancholii, bo właśnie staję przed bardzo ważnym wyborem i cięzko mi określić, jak moje życie się dalej potoczy. Wydaje mi się, że ta książka pomogłaby mi zrozumieć kilka rzeczy i przemyśleć te sprawy, które mnie trapią. Dodatkowo bardzo przyciąga mnie do niej fakt, że - tak jak mówisz - jest ona życiowa, prawdziwa i nie ma w niej owijania w bawełnę, co niezbyt lubię w literaturze. Wolę utwory pisane z sercem, więc myślę, że ta książka jest wręcz perfekcyjna dla mnie.
    Pozdrawiam cię cieplutko, buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że ja również nigdy nie zwracałam większej uwagi na tę książkę, aż w końcu od kilku tygodni dziwnym zbiegiem okoliczności natrafiłam na kilka pochlebnych recenzji lub wypowiedzi na jej temat, więc postanowiłam, że może warto będzie się z nią zapoznać. Jak się okazało, warto było.

      Bardzo się cieszę, że udało mi się Cię przekonać. Skoro to Twoje klimaty, to będziesz zachwycona!

      Buziaki :*

      Usuń
  6. Uwielbiam tego typu książki, które dają do myślenia, a przy tym pozostaje autentyczna. Nie wierzę, że do tej pory nie sięgnęłam po żadną książkę autora, a fakt, że oglądałam kilka filmów wcale nie nie usprawiedliwia, a raczej wręcz przeciwnie :)
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uwielbiam książki, które niosą za sobą coś więcej, jakieś przesłanie lub rady życiowe, a nie są tylko głupiutkimi historyjkami.

      Nic się nie martw, w końcu lepiej późni niż wcale.

      Pozdrawiam! :*

      Usuń
  7. Naprawdę świetnie zapowiada się, koniecznie musze po nią sięgnąć <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Cię przekonałam :*
      Ciekawa jestem, czy Tobie również przypadnie do gustu.

      Buziaki :*

      Usuń
  8. Jejku tak polecasz ale ja jestem pewna, że mi się to nie spodoba xD Ja po prostu nie cierpię obyczajówek, rozmyślań o życiu itd. Ja wiem, że jest z pewnością multum osób, które się na tym poryczały i im się mega spodobało, ale ja po prostu wiem, że to nie dla mnie.
    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam dobrze to uczucie, kiedy jakiś książkoholik poleca mi jakąś powieść i wychwala ją pod niebiosa, a ona w ogóle nie leży w moich klimatach, więc w pełni Cię rozumiem.

      Pozdrawiam :*

      Usuń
  9. Że ja też wcześniej nie sądziłam, że ta książka jest tak fenomenalna! Tyle razy ją widziałam w Biedronce i omijałam ją szerokim łukiem.. masakra, teraz to jestem zła na siebie :D Oczywiście, że przeczytam. Uwielbiam tak wzruszające i dopracowane pozycje. Obowiązkowo muszę ją mieć :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe :D Teraz już wiesz i masz szansę poznać naprawdę rewelacyjną historię!
      Ja również przez długi czas omijałam tę książkę, czasami ją tylko oglądałam, ale potem zawsze odkładałam na miejsce i wybierałam inną. Ech...Człowiek nie wiedział co traci.
      Bardzo się cieszę, że Cię przekonałam ^.^

      Buziaki :*

      Usuń