wtorek, 24 maja 2016

#2 "Papierowe miasta" John Green, czyli wciągająca książka z fatalnym zakończeniem :(






OPIS FABUŁY:

Osiemnastoletni Quentin (nazywany Q) za niedługo kończy szkołę średnią. W jego życie wkradła się rutyna, która chłopakowi jak najbardziej odpowiada. Quentin od dzieciństwa zakochany jest w szalonej, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnej nocy Margo wchodzi do pokoju chłopaka ubrana w strój ninjy i wciąga go w niezły bałagan.
Po tych wydarzeniach dziewczyna znika, pozostawiając serie skomplikowanych wskazówek. Quentin zaczyna poszukiwania, dowiadując się, że ludzie są kompletnie inni, niż myślimy.

STYL AUTORA:

John Green jest autorem literatury młodzieżowej, więc w jego książkach nie znajdziemy jakiś trudnych pojęć, czy filozoficznych zagadnień. Green pisze prostym, przyjemnym językiem, a jego książki czyta się naprawdę z wielką przyjemnością i do tego w błyskawicznym tempie.

MOJA OPINIA:

Długo myślałam nad tym jak mam zrecenzować tę książkę. Z jednej strony powieść mnie porwała, zapewniając godziny śmiechu, zabawy, tajemniczości. Ale z drugiej strony czuję pewien niedosyt, czegoś mi tu brakuje. A więc:


Pozytywne cechy książki:

 Fabuła:
Niezwykle wciągająca, ciekawa, tajemnicza. 
W części pierwszej "Struny i sznurki" bawiłam się naprawdę dobrze. Czytając o kolejnych "wybrykach" Margo stwierdziłam, że ta dziewczyna jest świetna. Odważna, zdecydowana, pewna siebie. Fragment, w którym Jase biegnie trawnikiem, a my możemy czytać o jego wyeksponowanym "wacusiu", no cóż, powiedzmy to sobie szczerze, to było mega zabawne!

W części drugiej "Trawa" razem z Quentinem zmieniłam się w detektywa. Zastanawiałam się, gdzie Margo ukryła kolejną wskazówkę, co mogą oznaczać cytaty ze "Źdźbła trawy", co Margo próbowała powiedzieć przez napis na ścianie. Czułam się niczym Sherlock Holmes. I to było mega fascynujące! Kolejne zagadki, jakieś tajemnice, sekrety. WOW! Podobało mi się to! Byłam strasznie podekscytowana zwłaszcza końcówką, kiedy to Lacey krzyczy do Q "Jedź, jedź, jedź!", myślałam "No jedź Quentin! Musimy znaleźć Margo!" 

Dlatego błyskawicznie przerzuciłam kartkę i już brałam się za część trzecią "Okręt", która moim zdaniem była najlepsza. Po pierwsze Ben! Boże! Ben! Przez większą część książki irytował mnie, wręcz go nienawidziłam. Ale właśnie w tej ostatniej części trochę się zrekompensował za swoje wcześniejsze zachowanie. Mam na myśli, uwaga cytaty!: "Muszę się wysikać."..."Chyba naprawdę muszę się wysikać"..."Dajcie mi coś albo nasikam na to siedzenie. Ale szybko!"... -To kiedy się zatrzymujemy?/ -Za godzinę i trzy minuty [...]./ -Okey. Okey. To dobrze. Bo muszę się wysikać."
Ben w trzeciej części naprawdę mnie rozśmieszał. Śmiałam się do książki jak dziecko. Wielki plus dla niego.
Po drugie postój. Pierwszy postój i to jak Lacey i Radar wybiegają z auta. Jak Ben biegnie do łazienki. Te emocje, kiedy Lacey i Quentin wbiegają do sklepu krzycząc. Kiedy rzucają produkty na ladę i pozostaje im coraz mniej czasu. I ta myśl krążąca w głowie: "Zdążą czy nie?". Świetne. Po prostu świetne ☺☺

⦁ Bohaterowie:

Radar! Mój ulubiony bohater i to bez dwóch zdań. Chłopak z poczuciem humoru, dystansem do siebie i na dodatek niezwykle mądry. Prowadził Omniklopedię! To już coś. Doskonale wyliczył ile czasu potrzeba na dojechanie do Agloe, uwzględniając wszystkie korki, roboty drogowe, postoje i doliczając do tego jeszcze jakieś 30 min. Radar-lojalny przyjaciel, na którego można liczyć nawet o trzeciej nad ranem. Jest naprawdę świetny! Radar buziak dla ciebie☺!

Lacey. Pomimo tego, że Margo nie bardzo przepadała za Lacey (na początku), ja bardzo ją polubiłam. Mądra, zabawna, dostrzegająca w Benie coś czego nikt inny nie mógł dostrzec. Troskliwa, opiekuńcza. Dziewczyna, która wzbudziła moją sympatię i zatrzymała ją do końca. 

Quentin. Bohater, którego od początku darzyłam sympatią . Czytelnik kibicuje mu w odnalezieniu Margo, co więcej, sam angażuje się, by pomóc mu dotrzeć do dziewczyny. Ale Q to nie chłopak, nad którym się litujemy, bo "uciekła mu ukochana". Quentin to przede wszystkim odważny nastolatek, dążący do swojego celu, wytrwały, nieustępliwy,zdeterminowany. Dobry przyjaciel- "Wyznaczony kierowca".

Negatywne cechy książki:

⦁ Zakończenie:
Rozczarowujące. Takie, po którym czuje się niedosyt. Zakończenie, który nie spełniło moich oczekiwań. Po przeczytaniu ostatniego zdania i stwierdzeniu, że to już jednak koniec, pomyślałam: "No, ale jak? To już? A gdzie pozostała część książki? Co dalej?". No,ale wiadomo dalej nie było już nic. I może Green zrobił to umyślnie, żeby czytelnik mógł popracować trochę głową, wysilić szare komórki i "dopisać" sobie dalszy ciąg historii, po drodze wyciągając z niej jakieś wnioski. A może wyłączyli mu prąd, a on nie miał wystarczająco dużo baterii w laptopie, który zgasił się po napisaniu tamtego ostatniego zdania? Nie wiem. Nie wiem jaki był zamiar autora, ale to nie zmienia faktu, że zakończenie było dla mnie fatalne!

ULUBIONY CYTAT:


  • "Tak trudno jest odejść- dopóki się nie odejdzie. A wówczas to najłatwiejsza rzecz pod słońcem"

OCENA KOŃCOWA:


Fabuła: 9/10 
Bohaterowie: 8/10 
Styl autora: 9/10
Oprawa wizualna: 7/10

Wynik końcowy: 33/40


Oto druga recenzja na moim blogu. O tej książce było już głośno, gdyż nakręcono na jej podstawie film, dlatego pewnie nie ma osoby, która nie zapoznałaby się jeszcze z historią Quentina. Jednakże mam nadzieję, że recenzja wam się podobała i będziecie zaglądać tutaj w poszukiwaniu jakichś smakowitych, papierowych kąsków. Miłego wieczoru ♥

~Jęcząca Marta





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz